O sobie samym56 Harcerska Drużyna RozpoznawczaCo znaczy dla mnie survivalSklep z artykułami survivalowymiOfertaMoje referencjeGaleriaKontakt ze mną
MACIEJ "VIETNAM" KUCHARSKI.

Witaj! Mam na imię Maciej, ale może bardziej znajomy wyda ci się mój pseudonim "Vietnam". "Vietnam"? - nagle przypomina ci się. Acha! To ten nie wysoki , korpulentny, plamiasto - zielony, trochę nadruchliwy, hm..., nieco przemądrzały i wszędobylski, podejrzanie niezwyczajny młodzieniec.

No w końcu będąc 30 latkiem wciąż mogę uchodzić za młodzieńca? Mniejsza o to jak mnie kto zapamiętał, lub zapamięta, jestem skłonny nawet wcielić się w rolę ufoludka.

Nie wykluczone, że z racji nietypowych zainteresowań oraz nieszablonowych zachowań taki właśnie oto wizerunek mojej skromnej osoby jawi się obserwującym mnie oczom.

Bo jakiż to normalny, cywilizowany człowiek zimową porą w lesie urządza sobie nocleg w szałasie? Albo żywi się robactwem, korzonkami i ziołami? Czas znachorów już przeminął. No może czasem z jego stylu życia wynika pożytek na przykład dla ekologii, bo jak znajdzie w lesie śmieć, to go z pewnością zabierze i przerobi na jakieś użyteczny wynalazek.

Apropo śmieci to przypominam sobie, że we wczesnej młodości wspólnie z kolegami uwielbialiśmy z kolegami bawić się przy śmietniku, ileż cudów było tam, one pobudzały naszą wyobrażnię, muszę napomknąć - wcale bez wstydu, że mieszkałem w dość podejrzanej dzielnicy Gdańska, mianowicie w Brzeźnie, tuż obok mojego bloku był skromny las, a sto metrów przede mną rozpościerało się bezkresne morze z piaszczystą plażą, czyli Zatoka Gdańska.

W takich okolicznościach przyrody trudno było pozostać obojętnym na uroki natury. Zapewne już w tym rodzinnym miejscu obudziły się we mnie instynkty pierwotne i rozgorzała chęć przygody. Do dziś noszę w sobie niezatarte wspomnienie eksploracji starych bunkrów znajdujących się na terenie wspomnianego lasu, albo budowa domku na drzewie.

Od dzieciństwa zdradzałem również wyraźne upodobanie w kierunku militarystyki. Lubiłem niebezpieczne zabawy, a rozpierająca ciekawość świata prawie zawiodła mnie na łoże śmierci. Odłamek znalezionego przeze mnie starego pocisku utkwił mi tuż nad łukiem brwiowym i poważnie ranił.

Bogatszy o odrobinę zdrowego rozsądku rosłem, a moje zainteresowanie wojskowością wbrew pozorom wcale nie malało. Zaliczyłem kilka skoków spadochronowych, o których marzyłem od zawsze. W wieku 13 lat sam uszyłem sobie pierwsze oporządzenie wykorzystując do tego celu pasy od pontonu ratowniczego oraz chlebak po masce gazowej.

Potem to już prostą drogą zmierzałem do wojska, gdyż czułem powołanie i nikt mnie tam siłą nie musiał prowadzić - zwyczajnie zgłosiłem się na ochotnika. Choć wiele się tam nauczyłem, to dziś już nie jestem pewien, czy chciałbym to powtórzyć z własnej nieprzymuszonej woli.

Po powrocie związałem się z Młodzieżową Szkołą Przetrwania przy Gdańskim Klubie Profilaktyki Środowiskowej "Mrowisko". Wówczas to był jeden z najlepszych ośrodków leczenia narkomanii w Polsce, a twórcami szkoły byli eks-narkomani Karol i Gracjan. Oni to właśnie inspirowali wspólne wyprawy do lasu, gry linowe i zabawy integracyjne. Wtedy miałem okazję doświadczyć silnych przeżyć towarzyszących człowiekowi, który pierwszy raz przechodzi po krawędzi mostu, w tym wypadku chodziliśmy po moście knebawskim koło Tczewa.

Z rozrzewnieniem wspominam tamten czas, bo teraz sam już organizuję wyjazdy na ten most i serwuję innym tego rodzaju atrakcję. Staram się w innych rozbudzić wiarę w siebie i odwagę, bo jestem przekonany, że każdy jest w stanie przełamać własne ograniczenia, tym samym uczynić siebie wolnym. Po tym niezwykłym czasie przygód w szkole przetrwania wiatry przygnały mnie w piękną okolicę do krainy jezior i lasów pośród których leży Iława.

Iława, to rodzinne miasto mojej mamy, a ja przyjeżdżałem tu tylko od czasu do czasu na wakacje. Teraz już zapuściłem tu korzenie. Po przeprowadzce prawie od razu wspólnie z kolegą stworzyliśmy survivalowo-militarną drużynę harcerską 56 HDR "Trop". Prowadziłem ją przez prawie 10 lat i wspominam ten czas jako wyjątkowo kształcący, pełen wyzwań i satysfakcji. Praca z młodzieżą umocniła mnie wewnętrznie, pozwoliła mi sprawdzić się w roli instruktora, nauczyła komunikacji i współpracy. To doświdczenie pomogło mi zidentyfikować siebie i swoje cele. Dzisiaj już wiem, że survival w dużej mierze stanowi treść mojego życia, jest moją filozofią.

Cieszy mnie również to, że przekazałem sporo wiedzy innym i że w pewnym stopniu inspirowałem tych młodych ludzi do intensywniejszego przeżywania świata, do konfrontacji z samym sobą, do próby sił i możliwości. Zdarza się, że spotykając ich - teraz już dorosłych zachęcamy się do tego, aby na nowo zrealizować wspólny wypad do lasu. Można by wtedy połazić po bagnach, urządzić przeprawę przez rzekę, zbudować szałas, ugotować zupę "śmietnik", zaparzyć herbaty z igieł sosnowych i zasnąć pod gołym niebem, albo w szałasie.

Ta tęsknota za lasem wiele mówi... Oni wciąż gdzieś noszą w sobie piętno survivalu, choć cywilizacja zaoferowała im wiele przyjemności to nie zatarła w nich pierwotnej potrzeby życia w harmonii z naturą.

Ja to doskonale rozumiem. Z survivalu uczyniłem swój zawód teraz już jako instruktor z uprawnieniami państwowymi uczyniłem z siebie żywy instrument szerzenia wiedzy na ów temat. Ze swojej strony poleciłbym każdemu przygodę z survivalem, szczególnie mógłby on okazać się przydatny dla grup podlegających resocjalizacji, bo przecież survival uczy radzenia sobie w życiu, kreatywności, elastyczności w myśleniu, umiejętności przystosowywania się do trudnych zmieniających się warunków życia, kształtuje charakter, wzmacnia odporność psychiczną, stwarza możliwość przełamywania ograniczeń i stereotypów, odnawia wiarę w życie i uczy mądrego korzystania z życia - tych wartości nie sposób przecenić. Wiele zawdzięczam survivalowym doświadczeniom, dzięki nim wiem, że jeśli czegoś nie mogę zdobyć to wykorzystując całą swoją wiedzę i umiejętności mogę spróbować sam to wykonać.

Obecnie pracuję jako podwykonawca przy realizowaniu imprez integracyjnych dla różnych firm i moje podejście do pracy ma odniesienie do survivalu. Tu przydaje się moja pomysłowość, zdolność radzenia sobie w sytuacjach skomplikowanych, niebezpiecznych, wymagających szybkiego myślenia i reagowania, dostosowania się do sytuacji i panujących warunków, no cóż... wypisując tą litanię zalet pomyślałem, czy przypadkiem nie powinienem dopisać do tej listy skromność? Bardziej na miejscu wydaje się być pokora, tylko, czy w rzeczywistości zawsze mogę się nią chwalić?

Niestety z rozczarowaniem stwierdzam, że wciąż posiadam jakieś braki i mogę sobie tylko obiecać, że będę starał się je sumiennie wypełniać.
Survival właśnie uzmysławia mi jak wiele przede mną nauki.





























Viet-nam.pl w Top Survival
Copyright 2007 Maciej "Vietnam" Kucharski | All Rights Reserved